Nie tak dawno,premier ogłosił swoje plany na kolejne lata pracy nowego rządu,i mamy tego efekty.
Od teraz chłopi i działkowicze przed kopaniem lub oraniem ziemi,muszą umieścić znaki ostrzegające o tym w celach bezpieczeństwa.Ciekawe co jeszcze nowy rząd wymyśli?
Kiedy idę na foto safari,zabieram trochę jedzenia dla kotów w naszym sadzie.
Przed wyjściem w dalszą drogę,zrobiłem zdjęcie zagrzybionej jabłonce.Niestety tej zimy będę miał trochę pracy w sadzie.To oczywiście efekt ostatniej powodzi.
Największym jednak zaskoczeniem tej niedzieli,okazała się być Wisła.W życiu bym nie przypuścił,że prawie suchą nogą będę stał w połowie jej koryta!
Aż szkoda,że tym razem nie było tu żadnego ptaka!A przecież tyle ciekawych gatunków usiłowałem z odległego brzegu fotografować posiadanym długim zoomem,nie raz żałując że nie mam dłuższej ogniskowej niż 300mm.Ale to był dobry moment na poszukanie makro motywów.
Była to też okazja do zrobienia kilku portretów mojemu nieodłącznemu towarzyszowi niedzielnych foto safari czyli Faficjuszowi.Pozował ślicznie zajęty czasem swoimi sprawami.
Trochę już mieliśmy z Fafciem dość spacerku,czas więc było wracać.I kiedy korytem Wisły wracaliśmy do domu,zatrzymała mnie jeszcze para łabędzi niemych.
Ostatnie zdjęcie tego dnia,to jakieś grzyby na pieńku.Z racji burczącego brzucha skojarzyły mi się ze stosem pączków.A z drugiej strony to ciekawe co to za grzyby wyrosły o tej porze roku? Nie wiem jaka ta zima będzie,bo dziś ku mojemu zaskoczeniu widziałem Czajkę! O tej porze roku nie powinno jej tu być.Pewno jeszcze zima jednak szybko nie nadejdzie,choć jest już w nocy zimno.A na koniec wspomniane "grzybowe" pączki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz